Wednesday, March 16, 2005

Polowa za nami

Minelo bardzo durzo czasu od momentu kiedy zamiescilem ostatni tekst na mojej stronie. Sporo sie zmienilo od tamtego czasu i nie wiem jak zaczac i przede wszystkim od czego zaczac.
Minela polowa naszego pobytu w Angli i wszyscy myslimy o tym co bedzie po zakonczeniu naszego projektu, jak bedzie wygladalo nasze zycie. Okazalo sie ze bardzo sie ze soba zzylismy i mysl o powrocie do naszych krajow i o ponownym rozpoczynaniu nowego rozdzialu w naszym zyciu budzi sporo watpliwosci i rodzi sporo pytan. Kazdy z nas jest tak naprawde kompletnie inny i mamy inne spojzenie za otaczajacy nas swiat, jednak przez czas pobytu tutaj laczylo nas wiele, miejsce, praca, podobne problemy czy nawet porozumiewanie sie po angielsku. Minol juz czas w ktorym poznawalismy sie nawzajem i probowalismy jakos dopasowac sie do siebie tylko po to aby moc zyc pod jednym dachem. W pewnym sesie udalo sie to nam, swiadczyc moze o tym fakt ze praktycznie nie ma miedzy nami konfliktow i mysle ze wielu mlodych ludzi mieszkajacych w jednym domu borykaloby sie wlasnie z takim problemem. Kazdy ma inne przyzwyczajenia, nawyki, mozna to zaobserwowac szczegolnie kiedy mieszka sie z ludzmi z innych krajow o innej kultorze.
Zima w Kornwali nie przypomina w niczym tej pory roku w Polsce, czulem raczej ze to wiecznie przeciagajaca sie jesien, nie powiem zeby jakos szczegolnie mi sie to podobalo. Zbliza sie wiosna i to nastraja nas pozytywnie.
Od czasu kiedy ostatnio zamiescilem jakikolwiek tekst na moim blogu w naszej wiosce mialy miejce dwa koncerty organizowane przez nas. Okazalo sie byl to swietny pomysl aby zorganizowac tego typu imprezy w wiosce, zabawa byla swietna a sala koncertowa pelna ludzi i swietnej atmosfery.
Jesli chodzi o nasza prace to czasem bylo ciekawie, czasem nudno, czasem ciezko a czasem smiesznie. Jednak najwazniejsze jest ze nigdy nie byla bezcelowa i niepotrzebna. Jednak to jeszcze nie koniec i zostalo durzo rzeczy do zrobienia.
Podczas zimowego czasu odwiedzilismy mala angielska wioske Malvern w ktorej mial miejsce nasz "mid-term training", calespotkanie trwalo zaledwie dwa dni ale mimo to bylo naprawde ciekawie.
Teraz prawie wszyscy myslimy o naszych projektach zwiazanych z kapitalem przyszlosci, mosimy sie spieszyc bo termin skladania aplikacji mija pierwszego kwietnia, mimo to jestesmy pozytywnie nastawieni.
Jak narazie to na tyle, postaram sie zamiscic jakis tekst w najblizszym czasie.

Thursday, November 25, 2004


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Raul (Hiszpania) to osoba ktora najbardziej polubilem w czasie treningu. Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Posted by Hello


Ulica Oxsfordu. Posted by Hello


Troje polakow i austryjak, po prawej Artur,po lewej Ania a wsrodku Tomas. Posted by Hello


Jak widac niektorzy wpadali w panike Posted by Hello


Zmagania ze sterowaniem lodziami podczas zwiedzania Oxsfordu widzianego z powirzchni kanalu. Posted by Hello


Po lewej: Ania (oczywiscie Polska), po prawej Manuel (Niemcy) Posted by Hello


Posted by Hello


Co na zdjeciu kazdy widzi. Posted by Hello


Budynek (jak by ktos zapomnial jak to sie nazywa) Posted by Hello


No i Ja a raczej moje odbicie w modernistycznym akcecie zabytkowego Oxsfordu Posted by Hello


Uniwersytet Posted by Hello


Jak widac w miescie nie brakuje tez nowej architektory Posted by Hello


Ulica Oxsfordu Posted by Hello

Oxford

Oxford, Oxsford, Oxsford...naprawde ciezko zaczac opowiadac o miejscu takim jak to angielskie miasto. Jak wogole trafilem do Oxfordu? Odpowiedz jest prosta a mianowicie kazdy wolontariusz po przyjezdzie do kraju w ktorym bedzie realizowal swoj projekt mosi udac sie na "on arival treining" to spotkanie wszystkich wolontariszu ktorzy w danym terminie przyjechali do kraju na swoje projekty. Tematyka szkolenia jest chyba oczywista "EVS" czyli prawie to samo co na treningu przed wyjazdem, tematy poruszane podczas spotkania to wszystko co zwiazane z EVS, prawa i obowiazki wolontarisza, najczestrze problemy, z kad pochodza pieniadze na projrkty, bla bla bla, znowy zaczynam o formalnosciach czyli o nudnych rzeczach a przeciez mialo tego nie byc. No wiec tak sie zlozylo ze moj trening mial miejsce w Oxsfordzie, mysle ze nie moglem trafic lepiej . To jak to miasto wyglada jaki ma niepowtazalny klimat ciezko ujac w slowa, pamietam, ze kiedy pierwszy raz spacerowalem ulicami tego miasta czulem sie jak bym zazyl jakis nieznany nikomu narkotyk, zakochalem sie wtym miescie od pierwszego wejzenia, samo spacerowanie ulicami tego wcale nie durzego miasta sprawialo mi niesamowita przyjemnosc. Oxsford slynie oczywiscie z uniwersytetu i nie sposob tego nie odczuc, ulice pelne sa mlodych ludzi co niesamowicie kontrastuje z bardzo starymi, zabytkowymi budynkami dajac niepowtarzalny efekt w postaci klimatu tego miasta.Mysle ze jak narazie wizyta w Oxsfordzie to najprzyjemniejsza czesc mojego pobytu w Angli, to miasto zrobilona mnie ogromne wrazenie i jesli ktos ma okazje zobaczyc te miasto niech nie zastanawia sie dlugo bo nie bedzie zalowal. U gory kilka fotek z tego miejsca.

Saturday, November 13, 2004


Trevarna - niebieski domek ktory zamieszkujemy. Nasz domek jest pelen niespodzianek, szasem znajdujemy w nim przedziwne rzeczy np. ostatnio wielka dmuchana rekawica bokserska z napisem "BANG!! BANG!!" Posted by Hello

Wednesday, November 10, 2004


Wieza zegarowa. Posted by Hello